#10 Matt Haig - "Jak zatrzymać czas"




Matt Haig – „Jak zatrzymać czas”
Wyd. Zysk i S-ka, 2018
Liczba stron: 432

Ludzie mówią o moralnym kompasie, a ja myślę, że to do niego się wszystko sprowadza. W głębi ducha zawsze wiemy, czy coś jest dobre, czy złe. Znamy swoje południe i północ. Musisz temu zaufać, Anton. Ludzie mogą udzielić błędnych wskazówek i niejednokrotnie wprowadzić w pole. Nie możesz ufać takim radom. Co zwykle mówią w reklamach samochodowych o systemie nawigacyjnym? ‘Nawigacja w standardzie’. Wszystko, co musisz wiedzieć o tym, co dobre i złe, masz już w sobie. Wbudowane w standardzie. To jak z muzyką. Musisz tylko posłuchać.



Tom Hazard przeżył tyle lat, o ilu każdy z nas może tylko marzyć.  Poznał czarujące postacie XX wieku, grywał u Szekspira i zwiedził odległe krainy mórz z Cookiem. Całe swoje życie spędził jednak na ukrywaniu swojego sekretu młodości i podlegając tajnej grupie, aby ochronić istnienie takich jak on. Stowarzyszenie Albatrosów trzyma się zawsze jednej zasady: Wolno ci (…) rozkoszować się jedzeniem i muzyką, jak również szampanem i rzadkimi słonecznymi październikowymi popołudniami. Możesz kochać widok wodospadów i zapach starych książek, ale miłość do ludzi jest niedozwolona. Słuchasz mnie? Nie przywiązuj się do ludzi, a gdy już będziesz ich spotykać, staraj się czuć do nich tak niewiele, jak to możliwe. Co jednak zrobi Tom, kiedy na jego drodze pojawi się intrygująca nauczycielka francuskiego?

Kiedy powraca do Londynu, jako nauczyciel historii, nie zdaje sobie sprawy, że to miejsce otworzy w nim dawne rany: Zadziwiające, jak blisko jest przeszłość, nawet jeśli wyobrażasz sobie, że jest tak odległa. Zadziwiające, jak potrafi wyskakiwać z pojedynczego zdania i cię trafiać. Zadziwiające, jak każdy przedmiot bądź słowo potrafi przywołać ducha.

„Jak zatrzymać czas” to jedna z wielu historii, która dotyka brzemienia bycia człowiekiem. Jednak sposób, w jaki robi to Matt Haig, rodzi wiele pytań i jednocześnie zachwyt nad prostotą życia. Jak wskazuje sam tytuł, czas jest tutaj naszym głównym bohaterem: czas, który dla innych zbyt szybko płynie i czas, który może być dla innych utrapieniem: Na przestrzeni wielu lat przekonałem się, że smutek wspomnień waży więcej i trwa dłużej niż momenty szczęścia. Refleksyjność tej powieści z pewnością uzasadniają wspaniałe cytaty, których można znaleźć w tej lekturze wiele. Matt Haig oczarował prostolinijnością, wrażliwością wobec ludzkiego istnienia oraz mądrością życiową, jakiej nie znajdziemy w każdej przeczytanej książce. Wbrew pozorom jest pozycją dla ludzi dojrzałych. Przerosła moje oczekiwania. Ta niepozorna okładka (która kojarzyła mi się trochę z czymś dla młodzieży) potwierdza tylko to, że nie należy oceniać książki po okładce. 


            
                  Akcja przebiega dwutorowo. Czasy współczesne to skrajny moment w życiu naszego bohatera, kiedy czuję się dosłownie zagubiony w czasie. Introspekcje pozwalają nam bliżej poznać Toma i przyczynę jego cierpienia. Wędrujemy do czasów polowań na czarownice oraz czasów odkrywania nieznanych dotąd ludziom lądów, po czasy szalonych lat 20. Przeżycia z poszczególnych epok dają Tomowi możliwość patrzenia z lotu ptaka na cały świat i refleksyjności nad życiem człowieka: Im dłużej żyjesz, tym bardziej sobie uświadamiasz, że nic nie jest stałe. Każdy człowiek zostanie uchodźcą, o ile pożyje wystarczająco długo. Każdy uprzytomni sobie, że jego narodowość nic nie znaczy w dłuższym czasie. Każdy w dłuższej perspektywie ujrzy, jak jego poglądy są kwestionowane i obalane. Każdy zda sobie sprawę, ze rzeczą definiującą istotę ludzką jest ‘bycie człowiekiem’. Nie od dziś każdy marzy o kamieniu filozoficznym, który go unieśmiertelni. Lęk przed starością i śmiercią to obawy, przed którymi stajemy w pewnym momencie życia. Ale nie Tom, któremu długowieczność wcale nie ułatwia życia. „Jak zatrzymać czas” pokazuje, co tak naprawdę liczy się w nim, co jest dobre, a co złe, co jest naszym szczęściem… Aktualność, uniwersalność i dojrzałość – tak można opisać tę powieść. 

To, co bardzo mi się spodobało – to kreacja Toma. Idealista, romantyk, trochę zagubiony w sobie, ale i wyjątkowy. Nie irytuje brawurą jak inne postacie książek, jest sobą. Być może za bardzo wrażliwy, jednak w gruncie rzeczy dobry człowiek. Po tylu przeżyciach mało który z nas pozostałby nim. Podziwiam w ludziach posiadanie własnych zasad. Ponadto autor dba o szczegóły historii głównego bohatera, a także o komfort czytelnika, opisując symetrycznie wszelkie wątki z przeszłości i przyszłości. System Stowarzyszenia Albatrosów przypomina mi nieco współczesną politykę i sekty. Coś co odwodzi nas od naszej wolności i możliwości do wartościowego życia… Powieść Haiga odzwierciedla nie tylko życie 400-letniego Toma, co po prostu życie „Jętki” – czyli każdego z nas. Ta powieść to również hołd oddany miłości, jednak nie chcę zdradzać nic poza tym. O wyborze i rozterkach serca Toma przeczytajcie sami.



Jestem zachwycona, wzruszona, pełna emocji. Trafiają się czasem takie książki, kiedy nie można całkowicie oddać ich piękna. Trzeba po prostu dotknąć je swoją duszą…

Za możliwość uczty czytelniczej dziękuję:


- Dama z książką

Komentarze

Popularne posty