#3 C.J. Tudor - "Kredziarz"
C.J. Tudor –
„Kredziarz”
Wyd. Czarna
Owca, 2017
📚 8/2018
„Bycie dobrym człowiekiem nie polega na śpiewaniu
hymnów czy modleniu się do jakiegoś mitycznego bóstwa. Nie chodzi o noszenie
krzyżyka i chodzenie co niedziela do kościoła, ale o to, jak traktujesz innych
ludzi. Dobry człowiek nie potrzebuje religii, bo wystarczy mu przekonanie, że
postępuje właściwie.”
C.J. Tudor pracowała jako prezenterka telewizyjna,
lektorka i copywriterka. Postanowiła jednak napisać powieść i to jaką… „Kredziarz”
to wyjątkowy debiut. Buduje w sobie otoczkę sennego miasteczka z dziwnymi
tragediami. Niekiedy drwi z nas, kiedy myślimy, że jesteśmy na właściwym
tropie. A na końcu zaskakuje właściwym rozwiązaniem tajemnicy, ponieważ „ ludzie zawsze będą oszukiwać i kłamać. Właśnie
dlatego ważne jest, żeby wszystko poddawać w wątpliwość”. Autorka pomysł na
motyw „kredziarza” zaczerpnęła od córki. Dostała ona na urodziny kolorowe kredy
i wspólnie zapełnili podjazd do ich rodzinnego domu rysunkami ludzików. Tudor
przyznaje, że nocą wyglądało to wyjątkowo strasznie.
Sama historia nie zapowiada się
niewinnie, jakby się mogło wydawać. Już w prologu znajdujemy zwłoki: „Mimo
poszukiwań, pytań, apeli i wysiłków detektywów oraz wszystkich okolicznych
mieszkańców jej głowa nigdy się nie znalazła i dziewczyny z lasu nikt nie
poskładał w całość”. Znajduje je grupka nastoletnich przyjaciół, którzy towarzyszą
czytelnikowi do samego końca: Eddie– samotnik, introwertyk; Nicky – jedyna
dziewczyna w ich grupie, córka pastora; Gruby Gav – nieformalny przywódca
grupy; spokojny i miły Hoppo oraz najbardziej uszczypliwy Micky z aparatem na
zębach. Każda postać nie była bez jakiejś rysy w życiu i to ich połączyło. Do
czasu…
Akcja dzieje się dwutorowo: w
1986 i 2016 roku. Miasteczko Aderbury nie wyróżnia się niczym specjalnym w 2016
roku. To senne szare miejsce bez
perspektyw, a mieszkający tam ludzie powoli godzą się z ranami przeszłości. Gdy przenosimy
się do lat 80’ tego jeszcze nie ma. Eddie ze swoimi przyjaciółmi wyrusza do
wesołego miasteczka nieświadomy jak tragiczny wypadek może zmienić ich całe
życie. Tam bowiem poznaje tajemniczego pana Hallorana – nowego nauczyciela w
szkole. Razem ratują pewną dziewczynę. To właśnie on podsuwa Eddie’mu pomysł na
zabawę z kredą. Przyjaciele zaczynają niewinną grę w rysowanie ludzików,
ukrytych kodów na chodnikach, dzięki którym porozumiewają się. Jednak zabawa
przeradza się w coś strasznego, gdy tajemnicze znaki doprowadzają ich do zwłok.
Trzydzieści lat później, każdy z nich otrzymuje anonimową kopertę. „Znajduje
się w niej tylko kawałek kredy i rysunek człowieka z pętlą na szyi”. Czyżby gra
się nie skończyła?
Autorka harmonijnie podzieliła
całą książkę, Przeszłość miesza się z teraźniejszością i sukcesywnie dowiadujemy
się o kontekście z trzydziestu lat wstecz, jak i tego, co dzieje się u naszych
bohaterów teraz. Eddie w przeszłości dostrzega jedynie niezrozumiałe dla niego
wydarzenia, choćby problemy jego mamy z przeciwnym jej działaniom pastorem.
Wszystkie tragedie z przeszłości są niewyjaśnione. Dopiero jako dorosły
postanawia rozwikłać te tajemnice, gdy otrzymuje dziwną wiadomość. Bohaterowie
są bardzo dobrze skonstruowani psychologicznie. Każdy ma rdzę przeszłości. Nikt
nie żyje szczęśliwie. Tak jak zimne jest miasteczko, tak chłodne i samotne są nasze
postacie. Brak dzieci, nieodwzajemnione uczucie - to tylko kilka z problemów dotykających ich. Najbardziej
ujęła mnie postać Eddie’go – nieco ekscentryczna, ale inteligentna i skromna. Przypadły
do gustu mi jego rozważania: „Nie
uważam, że wartość człowieka można mierzyć liczbą osób na jego pogrzebie.
Większość ludzi ma zbyt wielu znajomych, zresztą słowo to straciło swój dawny
sens. Znajomi z Internetu nie są przyjaciółmi. Prawdziwy przyjaciel to ktoś
zupełnie inny. Prawdziwa przyjaźń jest bezwarunkowa. Prawdziwych przyjaciół się
kocha i nienawidzi, ale są oni częścią nas w takim samym stopniu, jak my sami”.
Sam język jaki zastosowała C.J. Tudor, również pasuje do miasteczka, jak i
samych mieszkańców. Prosty, realny, czasem nieco wulgarny jak to bywa u
nastolatków. Fabuła tego thrillera jest
niepokojąca i mroczna (poprzez koszmary Eddiego). Najbardziej jednak intryguje
koniec książki – jakby zakończenie miał dopowiedzieć sobie czytelnik, zwłaszcza
kogo nazwać można tytułowym „kredziarzem” ( ja sama mam dylemat).
Za egzemplarz dziękuję:
PREMIERA 28 LUTEGO!
- Dama z książką






Komentarze
Prześlij komentarz